Piątek, 23.04

Kolejny piękny dzień, szkoda, że tak zimno. Wczoraj wieczorem jak karmiłam maluchy (jest koniec kwietnia, póki co tylko sześć piszczaków gołębi i nasze dwa lelki z zeszłego roku) znów się zastanawiałam jak sobie poradzę w tym sezonie. Powinnam chociaż dzień urlopu wziąć przed rozpoczęciem tego szaleństwa.

Wchodzimy w hodowlę mączników, może na początku uda się rozpocząć od samego chowu, jeśli zdobędziemy malutkie larwy w dobrej cenie. Jeszcze do tego jedno akwarium ze świerszczami i może zmniejszymy koszty owadów. Wczoraj przeliczaliśmy jeszcze raz i miałam rację 2tys. miesięcznie to nasze obecne koszty zakupu owadów dla ptaków i jeży. A co jak się skończy finansowanie z projektu – 85% mniej środków to straszna różnica. W tym roku trzeba przetestować wszystkie możliwe rozwiązania, żeby nie dopuścić do katastrofy. To właśnie główny problem grantów (oprócz wielu innych), że nie dają stabilności.

Dziś Ptasia Straż pędzi po bociana pod Biskupiec. Ofiara ostatnich porywistych wiatrów, musiało go targnąć na jakąś przeszkodę, słabo, udało mu się pokonać taki kawał drogi, żeby dotrzeć na lęgi i na mecie taki pech. Zobaczymy czy będzie jeszcze dla niego szansa na powrót, bo z opisu miłej starszej Pani, która go zgłosiła nie wyglądało to dobrze, jak skrzydło się ciągnie za ptakiem to rokowania na sukces w leczeniu są słabe. Muszę przygotować salę operacyjną, sprawdzić poziom izofluranu, wstawić narzędzia do autoklawu, jak przyjedzie i będzie się nadawał do zabiegu, to może od razu weźmiemy go na stół. Teraz to już komfort, pamiętam jak operowałam w maleńkim pomieszczeniu na zapleczu obecnej odchowalni, ciężko było się tam ruszać, zawsze czegoś brakowało, ptaki wybudzały się potem w transporterach i trzeba było biegać w kółko sprawdzać, czy wszystko w porządku. Jak było dwóch pacjentów naraz to już nie było gdzie nogi postawić, a jeszcze najciekawiej jak nam mata grzewcza spadała na łeb w trakcie zabiegu, haha, dobrze, że teraz możemy sobie to już tylko powspominać. Ale jednak udawało się uratować tyle zwierzaków w tych prymitywnych warunkach. 

Dzisiaj pracujemy w profesjonalnej lecznicy i szybko przyzwyczajamy się do tego komfortu, że ptak budzi się natychmiast po zabiegu, możemy precyzyjnie sprawdzić położenie implantów kostnych, bo jest pracownia RTG z nowoczesnym aparatem cyfrowym, mamy sprzęt do mycia i sterylizacji narzędzi i dużą salę operacyjną. Kosztowało to piętnaście lat ciężkiej pracy, ale teraz jest o niebo łatwiej działać.

Agata jedzie już z bocianem, udało się go złapać, ale otwarte złamanie i opis sytuacji nie rokują dobrze. Zobaczymy, lecę szykować wszystko na jego przyjazd, mniej więcej za godzinę będą.

Zobacz podobne wpisy
Scroll to top
Skip to content